6 błędów w newsletterze

josef.stuefer's photos via Getty Images

Ostatnio rozmawiałem z radcą prawnym o starym, ale jakże sprawdzonym email marketingu. Czy on nadal jest skuteczny? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno ma w sobie potencjał, ale w zalewie wiadomości email, radca prawny i adwokat ma trudności z przebiciem się swoimi wiadomościami email. Dlaczego? Czasem udaje się mu popełnić jeden z 6 błędów email marketingu.

 

  • Błąd nr 1 – Błędny temat

Jednym z najczęściej popełnianych grzechów jest błednie wpisany temat. Jest to pierwsza i czasem jedyna linijka, którą przeczyta odbiorca. Nie muszę chyba przekonywać, jak ważne jest kilka celnych słów w temacie. To on decyduje o kliknięciu ?otwórz? lub ?kosz?. Co wybierasz?

  • Błąd nr 2 – Słabe wezwanie do działania.

Czego oczekujesz od odbiorcy wysłanego przez Ciebie maila? Angielska nazwa ?Call to action? doskonale oddaje myśl przewodnią, któ?a powinna być w każdym newsletterze. Jeśli celem jest wejście na stronę, upewnij się, że ten adres znajduje się w liście przynajmniej kilka razy, szczególnie na końcach akapitów i na końcu listu. Jeśli zależy Ci na zapisaniu się do newslettera, upewnij się, że link prowadzi bezpośrednio do miejsca, gdzie na ów newsletter można się zapisać. Nie owijaj w bawełnę: mówi prosto z mostu o co chodzi.

  • Błąd nr 3 – Zbyt częsta wysyłka

To zrozumiałe, że chciałbyś kontaktować się codziennie ze swoimi klientami, aby o Tobie nie zapomnieli. A może masz jakąś informację o sobie dla wszystkich? A może napisałeś nowy post na blogu i chcesz o tym poinformować newsletterem? Ale po co to chcesz zrobić? Czy chcesz zaśmiecać skrzynkę zbyt częstymi wiadomościami? A ty, jeśli dostajesz często wiadomości od innych firm, co z nimi robisz? Właśnie, lądują w koszu. Nie zmuszaj odbiorcy do robienia tego samego. Wydaje się, że jeden newsletter w ciągu tygodnia jest z jednej strony ? wystarczającym przypomnieniem o swoim istnieniu, a z drugiej ? jest wypełniony ciekawą treścią.

  • Błąd nr 4- Myślisz, piszesz, wysyłasz.

Newsletter, zwłaszcza pisany i wysyłany przez jedną osobę, może zawierać błędy. Czasem na mojej skrzynce lądują maile z kancelarii prawnych i innych firm, w których mogę znaleźć błędy ortograficzne lub błędnie wklejone linki. Może to licencia poetica autora, ale warto po napisaniu nie tylko newslettera, ale każdej treści umieszczanej w Internecie odłożyć na chwilę klawiaturę, zaczerpnąć powietrza i przeczytać wszystko jeszcze raz. Pięć minut nie zbawi, a może oszczędzić wstydu.

  • Błąd nr 5 – Zanudzanie.

Czy newsletter ma za zadanie złożyć czytelnika do snu? A więc nie zanudzaj. Tylko i wyłącznie ciekawe treści. Pamiętaj jednak, że coś innego jest interesujące dla klienta dużej firmy, coś innego może być ciekawe dla małego przedsiębiorcy. Chcesz wysyłać kilka różnych newsletterów? A może jeden z podziałem treści?

  • Błąd nr 6 ? Brak testowania wyglądu.

Obecnie na rynku istnieje wiele programów pocztowych, a do tego wiele osób przegląda pocztę email na stronach www lub w urządzeniach przenośnych. Wszystkie te metody mogą być pułapką dla Ciebie. Różne sposoby łamania tekstu, różne sposoby wyświetlania czcionek. To pułapka, w którą możesz wpaść tworząc niestandardowy newsletter. Warto przed jego wysłaniem sprawdzić jego wygląd za pomocą programu pocztowego, strony www i urządzenia mobilnego. Zdarza się, że czcionki na ipadzie lub urządzeniach z androidem lubią nie wyświetlać polskich znaków. Taki mail od razu ląduje w koszu. Oby nie był to Twój newsletter.

 

A czy Wy otrzymujecie newslettery i czy je czytacie? I czy warto korzystać z tego narzędzia?

 

Comments are closed.