7 grzechów głównych na Twitterze

Hieronim Bosh - 7 grzechów głównych/The Yorck Project

 

Mimo, że Twitter nie jest jeszcze rozpowszechniony wśród polskich radców prawnych i adwokatów, warto wspomnieć o 7 grzechach, które popełniają amerykańscy koledzy po fachu. Ostatnio przeczytałem na jednym z amerykańskich blogów, że popełniają mnóstwo błędów, wręcz 7 grzechów głównych. Jakie one są i czy mogą być popełniane przez prawników z Polski? Osądźcie Państwo sami.

 

Każdy radca prawny i adwokat działający na Twitterze powinien potwierdzić – to dobre uzupełnienie działalności marketingowej w social media. Zaletą Twittera jest to, że każdy prawnik może śledzić wypowiedzi innych, sam w nich nie uczestnicząc. Wystarczy śledzić ciekawe profile, a wiadomości automatycznie spływają na ekran komputera lub telefonu komórkowego. Czym jest Twitter? Pisałem to tu: http://www.furgal.info/2011/twitter-i-prawnicy/

Twitter i inne serwisy do mikroblogowania pozwalają także na stały kontakt z klientami  i prawnikami z innych kancelarii. Firmy prawnicze mogą korzystać z Twittera, aby szybko wymieniać informacje z osobami zainteresowanymi ich usługami, zbierać w czasie rzeczywistym opinie o działalności kancelarii i propozycje usprawnień, budować relacje z obecnymi i potencjalnymi klientami, a także śledzić zmiany w prawie.

Twitter to potężne narzędzie, ale niektórzy popełniają grzechy. Czy spotkaliście się z takimi błędami na Twitterze?

 

Pycha

Czy znacie ludzi, którzy nadmiernie wierzą we własne siły, są przekonani o swojej ogromnej wartości i możliwości, są wyniośli? Również tacy znajdują się na Twitterze. Ale wirtualna społeczność jest czujna ? tacy pyszni ludzie nie znajdują posłuchu. Człowiek pyszny ma nadmiernie wysoką samoocenę oraz mniemanie o sobie. Twitter nie jest miejscem tylko i wyłącznie potwierdzania swojej samooceny. Wręcz przeciwnie. Jedna celna odpowiedź, tzw. Retweet, może przekłuć balon samozadowolenia.

 

Chciwość

Przez chciwość rozumiem chęć zajęcia jak największej ilości bogactwa, którym dysponują ? ich czasu. Poprzez zbyt częste komunikaty na Twitterze, pisanie komunikatu złożonego z kilku 140-znakowych wiadomości czy klikanie przycisku ?Follow? licząc, że owe przypadkowe osoby również będą śledzić wpisy. Przysłowie ?im więcej, tym lepiej? na pewno nie odnosi się do Twittera! Większość użytkowników żyje w niedoczasie, należy to szanować, dzielić się tylko co tym co ważne, ale też wchodzić w interakcje ? ale z głową.

 

Nieczystość

Działania radcy prawnego i adwokata regulują kodeksy etyczne. Również za pomocą Twittera mogą być naruszane. Obraza sądu, innego radcy czy adwokata, niemające poparcia w rzeczywistości sugestie dotyczące pracy urzędników sądowych czy zabroniona przez kodeksy etyczne reklama ? to wszystko jest ową nieczystością na Twitterze.

Zazdrość

Spójrzmy do Wikipedii? Zazdrość to uczucie, odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana zazwyczaj za uczucie negatywne, choć w łagodnej formie może być np. bodźcem do pozytywnej konkurencji i realizacji własnych aspiracji. Chorobliwa zazdrość wiąże się z brakiem zaufania, chęcią kontroli i nadzorowania drugiej osoby oraz agresją.

To uczucie nieobce także polskim prawnikom. W Stanach twittując, amerykańscy koledzy zauważyli, że niektórzy z nich, na szczęście znikoma mniejszość, przenoszą swoje negatywne uczucia również do Twittera. Nie warto, to jeden z głównych grzechów w mediach społecznościowych. Analiza takich wpisów przez klientów może zakończyć się tylko jednym ? zleceniem obsługi prawnej innemu, mniej negatywnie nastawionemu do życia prawnikowi.

 

Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

Tak jak niektórzy nie potrafią się powstrzymać przed zjedzeniem jeszcze jednego ciastka, tak niektórzy nie potrafią przez godzinę nie zamieścić komunikatu. Każdego przecież powinno interesować, że właśnie ktoś zjadł batona, napił się kawy bez cukru, ale po chwili dosypał łyżeczę, zamieszał w prawo, a później w lewo.

Jesteśmy profesjonalistami ? szanujmy czas innych. Miejmy umiar.

 

Gniew

Napisanie 140 znaków na Twitterze przychodzi łatwo. Niestety, raz napisany komunikat już funkcjonuje w sieci. Łatwo napisać coś w gniewie po przegranej rozprawie lub po nieudanych negocjacjach z klientem. Ryzyko takiego wpisu jest ogromne. Oprócz straty klienta, obrazy sądu, można zostać pociągniętym do odpowiedzialności zawodowej. Lepszym wyjściem dla prawnika będzie spacer lub nawet rzucenie telefonem o ścianę. Nie warto pisać na Twitterze, to może być niebezpieczne. A o czym pisać na Twitterze? O tym w tym poście

 

Lenistwo

Cóż, Twitter świetnie pozycjonuje np. prawniczego bloga. Oznacza to mniej więcej, że Google prowadzi wewnętrzny ranking stron, na których umieszczone są linki do innych stron www. I tak, wpis z prawniczego bloga będzie wart więcej, jeśli informacja o nim pojawi się na Twitterze, niż zostanie umieszczona na portalu budowlanym. Dlatego wielu prawników i marketerów poleca narzędzia do automatycznego umieszczania informacji o wpisie na blogu, np. ? Nowy wpis na www.prawniczyblog.jakaśkancelaria.com.pl? Oczywiście, Google to zanotuje, może podwyższy ową stronę w wynikach wyszukiwania? Tylko czy temu właścicielowi profilu i bloga chce się naprawdę pracować? Jeśli tylko takie wpisy umieszcza na swoim profilu na Twitterze? Toż to zwykłe lenistwo. Twitter to połączenie czatu, smsa i miejsca na krótkie informacje. To nie miejsce dla robotów. Lenistwem nie buduje się wartości dodanej tej społeczności.

 

A kogo warto śledzić na Twitterze? Na Fan Page Prawnicy i social media na Facebooku jest kilkanaście profili wartych śledzenia https://www.facebook.com/note.php?note_id=192928500773260. Czy kogoś warto jeszcze dopisać?  O namiary proszę w komentarzach lub na Fan Page.

 

 

Comments are closed.