Siedmiu samurajów- jak i co pisać w social media

Prawnicy, adwokaci, radcowie prawni - blogi i social media
cc By danelmexia/Flickr.com

 

Każdy z Państwa kojarzy chyba film „Siedmiu samurajów” z 1954 r., którego reżyserem był Akira Kurosawa. Historia wioski, którzy zdesperowani, nie mogąc obronić się przed bandą opryszków, wynajmują tytułowych samurajów. Czasem mieszkańcami tej wioski mogą być prawnicy, tak zdesperowani chęcią pojawienia się w mediach społecznościowych, że zamiast zysku w postaci wiernych czytelników i potencjalnych klientów – tracą cały zapał nie mogąc obronić się przed brakiem uwagi. Może potrzebnych jest 7 samurajów?

Kiedy czytelnicy zwrócą uwagę na blog lub wpis na portalu społecznościowym pisany przez radcę prawnego lub adwokata? Kiedy będą słuchali, co macie Państwo do powiedzenia w social media? Kto jest panem blogowej sytuacji? Dziś zaproponuję odpowiedź na te pytania.

Najważniejszym założeniem przed rozpoczęciem pisania jest zrozumienie jednej, fundamentalnej zasady. Jeśli mają pojawić się na blogu czytelnicy, należy zrozumieć ich potrzeby i pisać „pod nich”. W jednym z poprzednich wpisów możecie Państwo znaleźć tezę, że prawnicy nie potrafią pisać. Czy to się zmieni? Sądzę, że tak, aczkolwiek wymaga ćwiczeń i zrozumienia zasad panujących w mediach społecznościowych.

 

 

Łatwo napisać, trudniej wprowadzić w życie. Może te rady się przydadzą? Aby namówić czytelników do śledzenia bloga, należy:

  1. Określić odbiorców i wyraźnie to wskazać – czy treść ma być skierowana do innych prawników-profesjonalistów, do potencjalnych klientów, do dziennikarzy? Pierwsza kategoria odbiorców – prawnicy – to czytelnicy świadomi i rozumiejący hermetyczny język prawny. Dwie pozostałe – tutaj należy przekładać myśli w słowa zgodnie z zasadą „proszę przetłumaczyć z polskiego na nasze”.
  2. Szanować ich czas – bądźcie Państwo litościwi. Nie zajmujcie im ani sekundy czasu więcej niż jest to możliwe. Czytanie z ekranu komputera różni się od tradycyjnego. Z wielu badań wynika, że tekst nie czytamy od lewej do prawej, ale „skanujemy” odnajdując interesujące nas fragmenty. Zatem: odpowiadajmy na pytania, dyskutujmy, ale tak krótko, jak to jest możliwe.
  3. Wierzyć w ich inteligencję – czytelnicy blogów, a w szczególności profesjonalnych  blogów prawniczych są na pewno inteligentni. Inaczej nie zagłębialiby się w treści, które mogą być skomplikowane. Miejsce ciekawych wpisów może zyskać wiernych i stałych czytelników pod warunkiem, że autorzy treści nie traktują odbiorców z jednej strony jak dzieci. Państwa odbiorcy są poszukiwaczami wiedzy – a więc niech część Państwa wiedzy otrzymają.
  4. Skupić się na docelowym odbiorcy – promocja siebie w mediach społecznościowych kusi. Dlaczego każdy wpis nie miałby taki być? Ale „panem” w mediach społecznościowych jest czytelnik. To on decyduje, na którym wpisie zawiesi wzrok. Dlatego należy zawsze skupiać się na nim. Pomocne w dobrym pisaniu mogą też być zawarte tu rady.

  5. Tworzyć treść tak prostą jak to tylko możliwe – nie każcie Państwo domyślać się, o co chodzi we wpisie. Prostota jak w japońskiej knajpce. Kąty proste, mało ozdób. Proponuję – piszmy po polsku. Łacina pięknie wygląda, ale jako ozdoba a nie treść. Język hermetyczny niech będzie tłem, tam gdzie nie da się go ominąć. Ale tylko tłem.
  6. Zaspokajać ciekawość – ludzie są z natury ciekawi. Poszukiwacze wiadomości tę ciekawość mają jeszcze bardziej rozwiniętą. Dlaczego tego nie wykorzystać? Ciekawy tytuł, wstęp, zaskakujące zakończenie? Ileż to metod możemy zastosować we wpisie.  Czy jesteście Państwo mistrzami w swoim fachu czy po prostu mniej lub bardziej kompetentni? Dwa zdania promocji we wpisie? Dlaczego nie. Czy ważne są dla Państwa wartości, takie jak profesjonalizm, zaufanie, tajemnica zawodowa? Niech nawiązanie do tego też znajdzie się we wpisie.
  7. Działać etycznie – social media to nie tylko przyjemność, ale również zagrożenie. Przed umieszczeniem jakiegokolwiek wpisu należy dokładnie zastanowić się, czy aby nie naruszy przepisów etycznych obowiązujących adwokatów i radców prawnych. Lepiej umieścić o jedno słowo za mało niż za dużo.  Nieprzemyślane  działania  mogą się odbić czkawką.
  8. Różnicować wizualnie dłuższy tekst – jednozdaniowe wpisy nie pozwalają na stosowanie akapitów, podkreśleń, pogrubień, punktowania. Ale już dłuższy niż kilkanaście zdań tekst aż się prosi o adiustację. Wspomniałem wcześniej, że na ekranie komputera czytelnicy skanują tekst. Adiustacja pozwala na wskazanie, które części tekstu są ważne, ale i pozwala na późniejszy powrót do przerwanej lektury. Adiustacja sobie Państwo, jak by wyglądał ten tekst bez punktów, akapitów i pogrubień?  A może dorzućmy jeszcze mdły kolor? Wyglądałby tak:

Kiedy czytelnicy zwrócą uwagę na blog lub wpis na portalu społecznościowym? Kiedy będą słuchali, co macie Państwo do powiedzenia? Kto jest panem blogowej sytuacji? Dziś zaproponuję odpowiedź na te pytania.Najważniejszym założeniem przed rozpoczęciem pisania jest zrozumienie jednej, fundamentalnej zasady. Jeśli mają pojawić się na blogu czytelnicy, należy zrozumieć ich potrzeby i pisać „pod nich”. W jednym z poprzednich wpisów możecie Państwo znaleźć tezę, że prawnicy nie potrafią pisać. Czy to się zmieni? Sądzę, że tak, aczkolwiek wymaga ćwiczeń i zrozumienia zasad panujących w mediach społecznościowych.Łatwo napisać, trudniej wprowadzić w życie. Może te rady się przydadzą? Aby namówić czytelników do śledzenia bloga, należy:Określić odbiorców i wyraźnie to wskazać – czy treść ma być skierowana do innych prawników-profesjonalistów, do potencjalnych klientów, do dziennikarzy? Pierwsza kategoria odbiorców – prawnicy – to czytelnicy świadomi i rozumiejący hermetyczny język prawny. Dwie pozostałe – tutaj należy przekładać myśli w słowa zgodnie z zasadą „proszę przetłumaczyć z polskiego na nasze”. Szanować ich czas – bądźcie Państwo litościwi. Nie zajmujcie im ani sekundy czasu więcej niż jest to możliwe. Czytanie z ekranu komputera różni się od tradycyjnego. Z wielu badań wynika, że tekst nie czytamy od lewej do prawej, ale „skanujemy” odnajdując interesujące nas fragmenty. Zatem: odpowiadajmy na pytania, dyskutujmy, ale tak krótko, jak to jest możliwe.Wierzyć w ich inteligencję – czytelnicy blogów, a w szczególności profesjonalnych  blogów prawniczych są na pewno inteligentni. Inaczej nie zagłębialiby się w treści, które mogą być skomplikowane. Miejsce ciekawych wpisów może zyskać wiernych i stałych czytelników pod warunkiem, że autorzy treści nie traktują odbiorców z jednej strony jak dzieci. Państwa odbiorcy są poszukiwaczami wiedzy – a więc niech część Państwa wiedzy otrzymają. Tworzyć treść tak prostą jak to tylko możliwe – nie każcie Państwo domyślać się, o co chodzi we wpisie. Prostota jak w japońskiej knajpce. Kąty proste, mało ozdób. Proponuję – piszmy po polsku. Łacina pięknie wygląda, ale jako ozdoba a nie treść. Język hermetyczny niech będzie tłem, tam gdzie nie da się go ominąć. Ale tylko tłem. Zaspokajać ciekawość – ludzie są z natury ciekawi. Poszukiwacze wiadomości tę ciekawość mają jeszcze bardziej rozwiniętą. Dlaczego tego nie wykorzystać? Ciekawy tytuł, wstęp, zaskakujące zakończenie? Ileż to metod możemy zastosować we wpisie.  Czy jesteście Państwo mistrzami w swoim fachu czy po prostu mniej lub bardziej kompetentni? Dwa zdania promocji we wpisie? Dlaczego nie. Czy ważne są dla Państwa wartości, takie jak profesjonalizm, zaufanie, tajemnica zawodowa? Niech nawiązanie do tego też znajdzie się we wpisie.Skupić się na docelowym odbiorcy – promocja siebie w mediach społecznościowych kusi. Dlaczego każdy wpis nie miałby taki być? Ale „panem” w mediach społecznościowych jest czytelnik. To on decyduje, na którym wpisie zawiesi wzrok. Dlatego należy zawsze skupiać się na nim. Różnicować wizualnie dłuższy tekst – jednozdaniowe wpisy nie pozwalają na stosowanie akapitów, podkreśleń, pogrubień, punktowania. Ale już dłuższy niż kilkanaście zdań tekst aż się prosi o adiustację. Wspomniałem wcześniej, że na ekranie komputera czytelnicy skanują tekst. Adiustacja pozwala na wskazanie, które części tekstu są ważne, ale i pozwala na późniejszy powrót do przerwanej lektury. Adiustacja sobie Państwo, jak by wyglądał ten tekst bez punktów, akapitów i pogrubień?

 

 

Prawda, że nikt z Państwa tego nie  przeczytał?

Pewnie pomyślą Państwo, że nikt takich postów już nie umieszcza. Cóż, muszę rozczarować. Trafiłem ostatnio na blog jednego z radców prawnych, piszczącego ciekawie, na tematy, które mogą zainteresować zwykłych czytelników, ale i potencjalnych klientów.  Ale 6,5 tysiąca znaków opisujących rolę radcy i adwokata, rodzaje usług i możliwości pomocy – cała adiustacja skończyła się na podziale tekstu na 2 akapity. Zero pogrubienia ważnych części tekstu, zero punktacji. Szkoda.

Może te rady wydają się oczywiste, nie są może tak wspaniałe, jak  czyny 7 samurajów Kurosawy, ale niech bronią słusznej sprawy.

 


Comments are closed.