Twitter i prawnicy

Dla wielu prawników zastanawiających się nad rozpoczęciem przygody z social media idealnym rozwiązaniem może okazać się Twitter lub Blip, serwisy dostępne poprzez strony www oraz telefony komórkowe, umożliwiające umieszczanie krótkich wiadomości (Twitter umożliwia wpisy do 140 znaków – mniej niż 1 sms). Wydaje się, że w takiej liczbie liter nie można umieścić nic sensowego – nieprawda! Miecz nad głową w postaci konieczności stworzenia krótkiego komunikatu pozwala na tworzenie mini arcydzieł – aczkolwiek nie wszystkie wpisy takie będą.

Twitter to założony przez firmę Obvious, istniejący od marca 2006 roku serwis społecznościowy, którego zawartość tworzą sami użytkownicy, umieszczając krótkie wiadomości tekstowe, których liczba znaków nie może przekroczyć 140. Do czego służy Twitter? Do dzielenia się interesującymi wątkami z osobami, które „nas śledzą”. Śledzenie polega, jak w każdym portalu społecznościowym, na dołączeniu do obserwatorów danego użytkownika. Mój może śledzić każdy, ale każdy tworzący swoje Tweety może w opcjach zaznaczyć konieczność akceptacji nowych obserwatorów.

Użytkowników mikroblogów można podzielić na dwa rodzaje: tych, którzy w 140 znakach informują o każdej aktywności w ciągu dnia i tych, dla których jest to uzupełniający kanal w ich aktywności społecznościowej. Sugerowałbym każdemu prawnikowi przekonanie się do bycia przedstawicielem drugiejgo rodzaju użytkowników Twittera. Poprzez mikrowiadomość możemy określać siebie jako eksperta w poszczególnych zakresach prawa. Jak tego dokonać w 140 znakach? Pisząc jedno-dwa zdania wstępu oraz podawać link do ciekawej/intrygującej wiadomości, lub do najnowszego wpisu na prawniczym blogu. Taki sposób mikroblogowania ma dwie niezaprzeczalne zalety: określa udostępniającego jako odkrywcę(informuje czytelnika o czymś, o czym ten ostatni jeszcze nie wiedział), eksperta (odsyłając do swojego bloga możemy omówić wiadomość z własnej perspektywy zawodowej). Dzięki twittowaniu możemy dodatkowo: świetnie się spozycjonować w wyszukiwarkach (informacja o naszym wpisie powoduje, iż np. Google umieszcza informację o nas wyżej w wynikach), a także zwiększamy ruch np. na stronie kancelarii, gdzie umieściliśmy wpis. Dzięki temu może znajdzie Państwa wasz następny klient?

Ciekawą możliwością jest  integrowanie Twittera ze stronami internetowymi poprzez umieszczanie odpowiednich wtyczek (np. na stronie www.furgal.info moje wpisy z Twittera ukazują się w lewej części strony. Co więcej istnieją też wtyczki do popularnych skryptów blogowych, za pomocą których można łączyć zwykły blog z Twitterem.

Pomysł takich krótkich blogów szybko się przyjął, a ilość użytkowników Twittera rośnie naprawdę gwałtownie. Ba, już po kilku tygodniach istnienia serwisu można było mówić o istnym fenomenie. Fenomenie, którym zainteresowali się między innymi redaktorzy „Wall Street Journal” oraz „Financial Times”.

Mimo, że  Twitter jest obecnie najpopularniejszy w USA, to jednak warto się nim zainteresować. Obecnie najbardziej znanym członkiem rządu polskiego regularnie umieszczającym wpisy na Twitterze jest Radosław Sikorski – Minister Spraw Zagranicznych, ale 22 czerwca dołączył (mam nadzieję, że prawdziwy) Krzysztof Kwiatkowski – Minister Sprawiedliwości. Czy jest to nieodwołalne decyzja dotycząca obecności w tym serwisie, czy tylko działanie podyktowane kampanią wyborczą do Parlamentu? Zobaczymy.

 

Comments are closed.