Początki blogowania – adw. Agnieszka Swaczyna

Kontynuuję temat porad prawników aktywnych w kanałach social media. Dziś mój pierwszy gość: adw. Agnieszka Swaczyna.

 

Agnieszka Swaczyna
adw. Agnieszka Swaczyna

Blogi prawnicze zyskują niewątpliwie coraz większą popularność. Blog jest źródłem wiedzy fachowej nie tylko dla przeciętnego Kowalskiego, ale także dla innych prawników (ostatnio dowiedziałam się od koleżanki, że w aktach sprawy znalazła wydruk z bloga prawniczego, sporządzony przez sędziego). Niejednokrotnie szukamy odpowiedzi na nasze wątpliwości na skróty, za pośrednictwem wyszukiwarki internetowej i coraz częściej znajdujemy odpowiedzi właśnie na blogach.
Każdy, kto planuje założyć blog prawniczy powinien przede wszystkim zastanowić się, czy jest w stanie zainwestować swój czas i energię w blogowanie. Jeżeli nie zamierzamy na wstępie inwestować pieniędzy w budowę bloga (później też nie jest to konieczne), to musimy się wziąć pod uwagę, że dość dużo czasu może zająć „oswajanie się” z platformą do blogowania, narzędziami, wtyczkami itp., czyli mówiąc w skrócie – z techniczną stroną przedsięwzięcia. Bez tego blog może okazać się niefunkcjonalny, a przez to niezachęcający do ponownych odwiedzin.
Wydaje mi się, że warto sobie założyć, jak często na blogu będą się pojawiały nowe wpisy. TO w pewien sposób dyscyplinuje autora, a czytelników przyzwyczaja do regularności. Jeżeli chcemy, żeby blog był odwiedzany, komentowany, „żywy”, to częstotliwość np. raz do roku, może się okazać niewystarczająca i wręcz zniechęcająca do kolejnych odwiedzin. Blog to także rodzaj zobowiązania wobec czytelników, którzy czekają na nowe wpisy.
Kwestią chyba podstawową jest sprecyzowanie grona odbiorców naszej „twórczości” na blogu. To determinuje odpowiedzi na zasadnicze pytania: o czym i jak pisać. Do kolegów po fachu możemy adresować wpis np. o kauzalności czynności prawnej. Z góry jednak możemy założyć, że poza prawnikami mało kto zrozumie, o co chodzi.
Inaczej powinniśmy się też zwracać do prawników, inaczej do rzeczonego Kowalskiego. Jeżeli zdecydujemy się kierować nasze wypowiedzi do nie prawników, to warto używać języka zrozumiałego dla przeciętnego odbiorcy. Tak, jak w kancelarii, tak w internecie, nie wszyscy są w stanie zrozumieć używany przez nas na co dzień język prawniczy. Można przekazać czytelnikowi, że „po upływie rocznego terminu zawitego do dochodzenia roszczenia posesoryjnego pozew będzie oddalony”. Możemy też powiedzieć, że „ma pan/pani rok na wniesienie sprawy o przywrócenie posiadania”. Niby to samo, ale jednak inaczej. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w pierwszym przykładzie odbiorca może i nawet sobie pomyśli, że autor bloga jest niezwykle wykształconym człowiekiem, ale już nigdy nie wróci na blog, bo po prostu nic nie zrozumie. W drugim przypadku czytelnik też może pomyśleć, że autor jest bardzo wykształcony, skoro to wie, ale będzie równocześnie zachwycony, że wszystko zrozumiał. To jest dopiero motywacja do wracania na blog o prawie!
Jestem przekonana, choć badań pewnie nikt nie przeprowadził, że prawie na każdym blogu pierwsze wpisy są bardzo długie (na pewno moje takie były). Dopiero po pewnym czasie, po oswojeniu się z techniką i formą, jesteśmy w stanie dostrzec, że z tego pierwszego wpisu mogliśmy zrobić co najmniej trzy. Wpisy nie muszą być długie. Ważne, żeby były treściwe i napisane w przystępny sposób.
Nie ma raczej recepty na idealny blog. Trzeba po prostu zacząć pisać, znaleźć odpowiednią formę graficzną, pracować nad swoim stylem. Zawsze będzie tak, że jedni będą z przyjemnością powracać do bloga i jego autora, inni – będą go omijać szerokim łukiem.

 

http://blogrozwod.pl/

http://www.kancelariaswaczyna.pl/

Comments are closed.